• Wpisów: 23
  • Średnio co: 99 dni
  • Ostatni wpis: 6 dni temu, 23:07
  • Licznik odwiedzin: 77 586 / 2393 dni
 
your.drug
 
archivum: Nie wiem już, co powiedzieć, gdy komuś jest źle. Dobrze wiem, że słowa to nic. Są jak mucha nad talerzem.
Poboli, poboli i przestanie. Cholernie prawdziwe, choć boli tak samo jak sama przyczyna. Nie wiem, co bardziej uwiera, to, że ktoś ma racje, czy że każde złamane serce, zawód jakikolwiek z czasem staje się tępym wspomnieniem z tyłu głowy. To, co teraz przypomina trzęsienie ziemi, za jakiś czas będzie tylko suchym uśmiechem i machnięciem ręki. Przecież ja wiem, jak to jest. Ja czułam ten smutek, który przyspiesza tętno i mrozi krew jednocześnie. Wiem jak to jest, gdy nie można złapać oddechu, a trzeba biec. Wiem, jak to jest, gdy trzeba wstawać rano, jeść, sprzątać, kroić marchewkę, śpiewać piosenki o ogórku, bawić się z dzieckiem, a nie ma się siły. Ani chęci, ani motywacji, ani przyjemności.
Boję się smucić. Nie lubię, uciekam. Robię wszystko, by nie czuć smutku, kowadła w brzuchu, ściśniętego gardła, dreszczy. Wiem, jak to jest i świadomie uciekam. Choć doskonale wiem, że i tak kiedyś boleć przestanie. I tak w końcu się znieczulę. I tak w końcu będzie po prostu zwyczajnie. A potem dobrze. Całkiem dobrze. Wiem, że ucieczka przed bólem to żadne rozwiązanie.
Nie piszę o jakimś konkretnym przypadku. Ale jak świat się wali, to wali, bez względu na temat. To brzmi źle, ale niech boli. Im bardziej, tym lepiej. Szybciej minie. I tak będzie bolało. Ale za tydzień będzie już lepiej. Za miesiąc to już w ogóle komfortowo.
Każdy ma inaczej. Ja gadam, potrzebuje ludzi, obecności, słów. Potrzebuję, by ktoś odwrócił moją uwagę. Potrzebuję, by to uporanie się z tym, co boli, było stopniowe, związane z coraz mniejszą potrzebą kontaktu z drugim człowiekiem. Ale to ja. Niektórzy zamykają się w sobie, potrzebują ciszy i samotności. Jeszcze inni – szaleją, krzyczą, awanturują się, szarpią. I każdego może boleć inaczej. Nic nikomu do tego.
Ale to, co Wam chcę napisać, to – niech boli, pozwólcie na to, płaczcie, krzyczcie, szalejcie. Rzucajcie talerzami, wyjedźcie do mamy, wpychajcie w siebie tony lodów, czekolady. Rzucajcie mięsem. Ale pozwólcie sobie na to, żeby bolało.
Jak boli to znaczy, że się goi.
W końcu przecież przestanie.
Obiecuję.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków